Jesteś tutaj

Przyczyny cykliczności rozwoju

W poszukiwaniach przyczyn pojawiania się cykli koniunkturalnych autorzy licznych publikacji odwołują się albo do zmian w polityce ekonomicznej, albo do samoczynnie działających w gospodarce czynników wewnętrznych. Z licznych wyjaśnień, nawiązujących do możliwych zaburzeń wewnętrznego mechanizmu alokacyjnego na uwagę zasługują: mechanizm podkonsumpcji, koncepcja rynkowego cyklu konkurencyjnego oraz wahania poziomu zapasów.

Podkonsumpcją nazywa się taką sytuację, w której układ zmiennych, określających popyt i podaż środków konsumpcji, uniemożliwia realizację całej wytworzonej produkcji tych dóbr po cenach gwarantujących zwrot kosztów wytwarzania. Przez mechanizm podkonsumpcji rozumie się zaś zależności zachodzące w procesie inwestowania i oszczędzania pod wpływem nierównomiernego podziału dochodu społecznego oraz opóźnień w jego podziale na płace i zyski. Poważna część dochodu społecznego przypada grupom społecznym o wysokich dochodach i jest ona w dużym stopniu przekształcana w inwestycje (na szczeblu gospodarstw domowych), co doprowadza do powstawania w gospodarce nadmiernych oszczędności. Stają się one podstawą inwestycji przedsiębiorstw, których skala powiększa stopniowo zdolności produkcyjne gospodarki. Ponieważ w trakcie rozwoju inwestycyjnego rosną ceny, siła nabywcza społeczeństwa nie powiększa się tak szybko jak produkcja. Dodatkowo wzrost cen powoduje wyprzedzenie czasowe przyrostu zysków w stosunku do płac, następstwem czego są kolejne decyzje inwestycyjne. W rezultacie inwestycje osiągają taką skalę, że w momencie, kiedy uruchomione zostają wszystkie nowe moce wytwórcze, popyt konsumpcyjny okazuje się niewystarczający i następuje zakłócenie ogólnej równowagi rynkowej, której efektem jest recesja.

Koncepcja cyklu konkurencyjnego kładzie nacisk na rynkowe strategie przedsiębiorstw. Rodzaj strategii, jaką realizują przedsiębiorstwa, podporządkowany jest łańcuchowi współzależności zjawisk, takich jak: presja konkurencji na rynku krajowym i międzynarodowym, odzwierciedlająca rozszerzenie rynków zbytu, spadek kosztów transportu, przyspieszony rozwój technologiczny oraz wzrost międzynarodowych operacji przedsiębiorstw. Zjawiska te, współzależne i powstrzymujące się okresowo, układają się w cykl rynkowy, którego siłą napędową jest konkurencja. W poszczególnych sektorach gospodarki cykle te zgodne są ze zmianami w innowacyjności, organizacji produkcji i dystrybucji oraz wahaniami w ekspansywności działających w nich przedsiębiorstw. Rodzą one określone reakcje i zachowania naśladowcze bezpośrednich i potencjalnych konkurentów oraz dostawców i odbiorców, a także odpowiednich rynków w innych krajach. W konsekwencji ciągłych zmian w sferze produkcji oraz rozwoju rynku podaż zaczyna przewyższać popyt, nadmiernie rozwinięte zdolności wytwórcze nie pozwalają na ograniczenie produkcji, co w konsekwencji prowadzi do spadku cen sprzedaży. Kiedy cykl rynkowy zbliża się do fazy, w której jednostki gospodarcze zaczynają odczuwać skutki nadmiernie rozwiniętych mocy wytwórczych, konkurencja staje się bardzo intensywna - znajduje to odbicie w polityce cenowej. Korekcie ulegają oczekiwania firm, odnoszące się do spodziewanych zysków, ograniczona zostaje ich ekspansja, a konkurencja, która wcześniej była bodźcem do wzrostu, staje się walką o przetrwanie.

Inną próbą wyjaśnienia cyklu koniunkturalnego jest koncepcja uwzględniająca wahania poziomu zapasów. Przedsiębiorstwa utrzymując zapasy ponoszą koszty odsetek od zamrożonej w nich produkcji. Jest to jednak niezbędne, gdyż umożliwia zaspokojenie bieżącego popytu, którego rozkład w czasie jest nierównomierny i nie zawsze daję się do końca przewidzieć. Szybie dostosowanie wielkości produkcji do popytu zwykle okazuje się droższe niż utrzymywanie zapasów, gdyż może wymagać dodatkowych wypłat za godziny nadliczbowe czy szkolenie nowych pracowników (w przypadku zwiększenia produkcji) lub ponoszenia kosztów przestojów i odpraw pracowników (w sytuacji gdy należy ograniczyć produkcję). Zapasy umożliwiają więc krótkookresową elastyczność podaży przedsiębiorstwa.

W sytuacji spadku zagregowanego popytu, co może być sygnałem, że gospodarka zbliża się do fazy recesji, przedsiębiorstwa w dzisiejszej rzeczywistości nie reagują żywiołowo zmniejszeniem produkcji, z czym wiązałyby się zwolnienia pracowników, ale dostosowują się do nowej sytuacji stopniowo. W krótkim okresie przystosowanie to polega najczęściej na redukcji godzin nadliczbowych lub skróceniu czasu pracy zatrudnionych. Jeżeli mimo tych zabiegów niecała produkcja zostanie sprzedana, to jej nadwyżki kierowane są na powiększenie stanu zapasów wyrobów gotowych. Dopiero po wyczerpaniu możliwości dalszego zwiększenia zapasów, przedsiębiorstwa decydują się na zmniejszenie liczby zatrudnionych pracowników. W miarę wzrostu bezrobocia stopniowo maleją płace, co daje firmom okazję do obniżenia cen wyrobów. Skutkiem takiego posunięcia jest wzrost realnej wartości pieniądza i obniżenie stopy procentowej, co w konsekwencji powoduje nie tylko zahamowanie spadku popytu, ale również jego stopniowe zwiększanie się. Przedsiębiorstwa początkowo nadal utrzymują zwiększone zapasy. Dopiero, gdy wzrost zagregowanego popytu okaże się nie jednorazowym zjawiskiem a procesem, zaczynają pozbywać się zapasów, czego konsekwencją będzie jednak wolniejszy wzrost bieżącej produkcji niż popytu. Zróżnicowanie tempa wzrostu produkcji i popytu będzie utrzymywało się dopóty, dopóki firmy nie upłynnią wszystkich zapasów nagromadzonych w okresie spadku koniunktury.

W przedstawionej wyżej koncepcji zmienną powodującą łagodzenie zmian zachodzących w gospodarce (ożywienia i recesji) są zapasy, a dokładnie mówiąc ich zmienność, która pozwala na uniknięcie ostrej fazy kryzysowej sprawia, że faza ożywienia ma współcześnie wolniejszy przebieg.

Większość ekonomistów uważa, że podstawową przyczyną występowania cykli koniunkturalnych jest poziom kształtowania się stóp procentowych. Zwolennicy monetarystycznego punktu widzenia na rolę państwa w gospodarce uważają, że jeśli koniunktura nagle załamie się, to bank centralny nie powinien podejmować prób odwrócenia tego procesu przez obniżenie stopy procentowej i emisję dodatkowych pieniędzy, gdyż sprzyja to jedynie narastaniu tendencji inflacyjnych, nie poprawiając jednocześnie stanu gospodarki w długim okresie. Również w okresach bardzo dobrej koniunktury bank centralny nie powinien w sposób gwałtowny wprowadzać ograniczeń w poziomie podaży pieniądza, gdyż doprowadzi to do deflacji. Zdaniem monetarystów polityka pieniężna może być wykorzystywana tylko jako narzędzie regulujące tempo wzrostu gospodarczego, a nie spłaszczające cykle koniunkturalne.

Inny punkt widzenia prezentują keynesiści uważając, że podaż pieniądz to tylko jeden z czynników wywołujących cykliczną tendencję do nadmiernego inwestowania w okresach dobrej koniunktury. Podstawę keynesistowskiego rozumienia cykli koniunkturalnych stanowią skokowe zachowania konsumentów i przedsiębiorców, które łącznie z późniejszymi reakcjami cen, płac i zatrudnienia są źródłem wahań koniunkturalnych. Według keynesistów bank centralny może skutecznie utrzymywać dobrą koniunkturę przez rozluźnienie rygorów finansowych wtedy, gdy tempo wzrostu spada poniżej pożądanego poziomu oraz przez ich zaostrzenie, kiedy zagregowany popyt zaczyna przewyższać wynikające z aktualnych zdolności wytwórczych, rozmiarów produkcji. Polityka monetarna jest, zdaniem keynesistów, skuteczniejsza w okresie recesji. Narzędziami, które rząd może wykorzystywać w celu zmniejszenia fluktuacji cyklicznych są również wydatki rządowe i polityka fiskalna.